Wednesday, September 26, 2007
Only 2 days left
Is there anything else going on...? We're having a wave of people giving their resignations at work (end of the month). I wonder who will be next. Actually, I am pretty sure I know two others. I would probably start looking for something else by now but we are talking about moving to Scotland so it doesn't really make sense to change the job for half a year or a year. Especially that nobody will pay me as well as here (I am the manager after all). And it's better to have more experience in one company than to change too many times.
OK, need to go for my English class.
Thursday, September 20, 2007
Another day in the corporate world
Except for that, nothing new is going on. We went out Tuesday to watch rugby. Scotland won 42:0 with Romania! WOW!!!!
Yesterday, I went out with work, as usual to say goodbye to someone. This time it was a Polish girl who was here in Prague just temporarily until she received her work permit in France. She just got it and is moving to Paris.
And that's all. I'm going to go early to bed tonight. Before maybe watch Buffy. And do nothing except reading.
Tuesday, September 18, 2007
Rano
Nic to, trzeba popracowac (chociaz teraz nie bardzo mam co robic, ale za chwile ide do lekarza, a jak wroce to cos tu na pewno bedzie).
Friday, September 14, 2007
Zyd przed wojna
"- To wam powiem: oni byli kiedyś poglądowo bardzo czerwoni, ten Izaak Halber i ona.
- A to, że Żydzi?
- Kogo to tam teraz obchodzi, kto był Żydem przed wojną?"
Wesele
Mloda para przed kosciolem
Ach, ta milosc
Mart (tak mnie nazwala moja partnerka)
Ja, Kamil (nowo odkryty kuzyn, bo juz z mlodszego pokolenia), Monika i Artur, Mloda, Tomek, czyli nasza szczesliwa rodzinka. Jak to dobrze, ze mam takia fajna rodzinke. Na centralnym miejscu, oczywiscie, wisniowka domowej roboty Matki Teresy.
Monika, Mloda Para, Mloda i Kamil - czyz nie sa piekni?
A tutaj moja urocza partnerka z wesela. Niestety, zachowala sie nikczemnie i bawila sie z jakimis mezczyznami zostawiajac swojego Marta na pastwe losu (a dokladniej kuzynow i nalewek).
Zdjec jest bardzo duzo, nie bede sie wszystkimi dzielic. Jak widac, wszyscy bawilismy sie super. Najlepsze wesele w mim zyciu. Do tego mojego ulubionego kuzyna. Wiekszosc czasu spedzilam gadajac z rodzinka, ktorej dawno nie widzialam. Chociaz nie powiem, na parkiecie tez sie pojawialam. Pod koniec zaciagnelam Tatusia, ktory drugiego dnia bardzo narzekal, ze go tak zmeczylysmy (wszystkie jego 3 kobiety), ze chodzic nie moze. Moral z tego plynie taki, ze albo nalezy trenowac czesciej, albo nie plodzic dwoch takich corek :)
Poza tematem wesela musze dodac, ze dom mnie zauroczyl. Widzialam, jak rodzice sa szczesliwi. W koncu im sie udalo. Na prawde zrobili kawal dobrej roboty wykanczajac ten dom. Bardzo mi sie podoba i czuje sie dobrze, jak w domu. Tylko jedna rzecz mi sie tam nie podoba: schody. Sa bardzo sliskie i nawyrazniej mnie nie lubia, bo jak w poniedzialek ze wszystkimi gratami schodzilam na dol, to jeden mi gdzies uciekl spod nog i spadlam na leb naszyje. Bolalo, nadal boli, musze sie z nimi policzyc nastepnym razem. Macie jakis pomysl jak sie odplacic?
Tuesday, September 11, 2007
Hi back
Tuesday, September 04, 2007
Slodka rozlaka - nie rozlaka
Mieszkamy juz osobno, od niedzieli. Jest nawet fajnie. Tym bardziej, ze ja w tym nowym miejscu tylko spie jak na razie. Jest to o wiele lepsze rozwiazanie od poprzedniego miesiaca, gdy nie moglismy sie spotkac. Teraz wiem, ze gdy bede w zlym nastroju, moge do ukochanego zadzwonic i on przyjdzie i mnie ukolysze do snu :) A poza tym te randki to fajne sa :) Bo ja przeciez nigdy nie mialam takich zwyczajnych randek, kina i kolacji itp itd. Zawsze to jakos bylo bardziej skomplikowane. A teraz jest fajnie :)
Monday, September 03, 2007
The fall is comming
Except for that, I moved yesterday. My new room is very nice, big and smacked in the middle of Vinohrady, which is extremely convenient for meeting people. Except that my life is centered around Andel and Karlovo Namesti. But it's still ok. I met Ade yesterday for dinner and it was perfect: less than 5 minute walk. And it's also around 5 minutes walk to Prince. Yes, we did not break up. We're still together. But we are going to have a "romantic" moth with dates and stuff. And more time to think. Keep you fingers crossed that it works!
The place is very nice and quite big. There are 3 bedrooms, 2 kind of connected but kind of separate. I sleep in one of them. There is a kitchen with a couch and a balcony! The balcony is small but it doesn't matter - it's a balcony! There are 2 guys living there: Czech and American. They seem nice. We will see, I'm not planning to spend too much time there and have time to become friend but who knows.
I should go back to work, but to be honest, I don't have anything to do. My team got smaller again: we're only 3 me, L. and T. So L. is also on the Internet and T. is working. It's good for him - he is normally the lazy and slow one. He should learn more responsibility :) So that I can chill out!
My dad is amazing! I'm going to Poland this weekend for the wedding. I'm going by bus to Warszawa. This time I didn't want to be a burden so I told my dad that there is no need to come and pick me. I also spoke with Kris who promised to drive me home. So it's all set up. Even if something happens and Kris cannot come, there are tones of trains. I explained this to my dad. But he cannot believe me. Every other day he asks me if I am sure, if I will be ok, because he really can come to pick me up. It's very nice but I am a big girl and can handle 160km. And I really don't want him to come always - he would have to get up very early and it's quite tiring especially for him. So we will see how I will get home. The last time I planned to go by train, my bus had problems, it was a few hours delayed and my dad came to Warszawa. Hopefully this time everything will be ok.
Thursday, August 30, 2007
c.d.n.
Znowu mam nadzieje.
Monday, August 27, 2007
Monday's update
Rob is coming back this afternoon. I'm looking forward as much as I am afraid. Keep your fingers crossed.
The weekend was quite nice. On Friday we were going to go to a movie party but at the end we (me and Ade) just stayed in his local and talked. It was very nice, he is a very intelligent guy.
Saturday David organized a tournament in ...hmmm forgot how it is called :))) Table football maybe (football = soccer). It was a lot of fun. He has a garden so we were outside, grilled some delicacies. Mniam mniam.
And Sunday was similar to the last one: I stayed at home, cleaned it all again. Now it's ready for Rob. It's shinning! I cooked something nice for dinner, then I realized he does not like cooked veggies. Oh well, I love it. I can eat it all (it would take me at least a week but I would).
Now, it's just waiting.
Friday, August 24, 2007
Wazne rozmowy, wazniejsze decyzje
Nie moge sie zdecydowac, w ktorym jezyku to napisac... Ostatnio najwiecej jednak mowie po czesku, ale moje pisanie jest bardzo slabe. Mimo to, ze piszemy sobie z Lida maile w pracy. Tutaj jeszcze duzo wysilku i nauki potrzeba, a biorac pod uwage, ze sie nie ucze aktywnie, nie ma o czym mowic.
Humor i nastroj poprawil mi sie o 100%. Po pierwsze ciekawie spedzialam tydzien. We wtorek poszlam na koncert irlandzkiej muzyki z Amerykanka, a ona przyprowadzila Irlandczyka. Aczkolwiek stojac w kolejce po piwo zdarzylo mi sie cos niespodziewanego - spotkalam znajomego! Alesa, bylego chlopaka Lidy, a mojego bylego wspollokatora. A znajac nasza podobna milosc do rumu, szybko skonczylo sie na znalezieniu wspolnego stolu. Co mnie rowniez zaskoczylo to to, ze Ales nie byl z kumplami, ale z dziewczyna. Zreszta bardzo mila. Takze wtorek spedzilam po czesko-irlandzku, pijac rum.
Na srode nic nie planowala, bo szczerze mowiac te rumy mnie zmeczyly, ale Adrian napisal, ze idzie sie na kolacje. No wiec sie przylaczylam. Skonczylo sie na tym, ze bylismy tylko we dwojke, ale bylo SUPER! Juz bardzo dawno z nikim nie mialam tak ciekawej dyskusji na wszystkie mozliwe tematy: zaczelo sie o glupich typu ubiegly weekend i co u kogo slychac, przeszlo na polityke i religie, imigracje i ogolnie problemy wspolczesnych spoleczenstw, Ameryke i Anglie i Prage.... skonczylo sie na tym, ze mi opowiedzial czesc swojego zycia, ktore bylo wyjatkowe. Bardzo wyjatkowe. Natchnelo mnie to nowymi myslami na temat tego, co robie ze swoim zyciem, a co bym chciala z nim robic. Niesamowity czlowiek, ten Adrian. Jestem nadal pod wielkim wrazeniem. (Malutka uwaga: on ma czterdziesci pare lat, takze mial czas aby duzo przezyc.)
Wczoraj bylam juz pewna, ze po pracy pojde jak grzeczna dziewczynka do domu, bo w pracy usypialam strasznie. Nie mialam kaca, ale po prost bylam bardzo zmeczona. Az tu okolo piatej po poludniu Lida dzwoni, czy bysmy nie wyskoczyly na piwko. A ze ja Lide kocham niesamowicie, nie moglam sie nie zgodzic. Do tego zaproponowala, ze tym razem pojedziemy do niej i u niej sie przespie. Nie moglam stracic tej okazji. Siadlysmy sobie w bardzo przyjemnej knajpce, w ogrodku "U kasztanu" i tak sobie dobrze porozmawialysmy. Oczywiscie nadrzednym tematem byli mezczyzni, ale w bardziej ogolnym kontakscie. Juz dawno razem tego nie analizowalysmy, bo zawsze szedl z nami pan j. A nim sie nie da bo rowniez on jest naszym tematem. W kazdym razie jak to mowia Czesi, "probralysmy" facetow, po czym zaczelysmy analizowac nasze wybory zyciowe i drogi jakie wybieralysmy. Drogi, ktore bardzo czesto byly bardzo rozna od typowych, utartych i wybieranych przez wiekszosc. Dla przykladu Lida nigdy nie byla w powaznym, dlugim zwiazku i niekoniecznie dlatego, ze nie miala okazji, ale dlatego ze zawsze uciekala. Jej edukacja tez byla bardzo skomplikowana (szczerze mowiac, nie pamietam do konca, jak to szlo). A ja - to wiecie wszyscy, wyjechalam na studia z miasta, do ktorego sie przyjezdza na studia, mialam tylko powazne zwiazki i to bez przerwy, golilam glowe na lyso (albo prawie)... itp itd nie chce teraz tym sie zajmowac. W kazdym razie doszlysmy do tego, co kazda z nas na tym etapie w zyciu potrzebuje dla siebie osiagnac: ja potrzebuje byc sama i znalezc w tym szczescie (bo jak sie nie jest szczesliwym samemu ze soba, to nie mozna byc z drugim czlowiekiem), oraz robic cos poza praca, cos co bedzie mialo sens i bedzie zgodne z moimi idealami (bo teraz pracuje w takiej globalistycznej firmie, z jakimi w pewnym stopniu walczylam, chociaz nie aktywnie; weszlam w wyscig szczurow, mimo ze staram sie trzymac z boku; tutaj jest tylko wielki biznas i pieniadze, pieniadze, pieniadze... dokladnie tego nigdy nie chcialam). Lida potrzebuje znalezc czlowieka, z ktorym bedzie szczesliwa na tyle, ze nie ucieknie; potrzeuje powaznego zwiazku.
Bardzo mnie podniosly na duchu te dwa ostatnie wieczory i te rozmowy. Mam sile na przyszly tydzien, gdzy Rob wroci i bedziemy musieli przejsc bardzo trudne rozmowy. Mam nadzieje, ze w jakis sposob uda nam sie ....... skonczyc ten zwiazek bez niepotrzebnego bolu. (Wiem, ze bezbolesne to nie bedzie. Bedzie to bolalo bardzo i dlugo.... Ale wiem, ze musze to zrobic, mimo ze go bardzo kocham.)
Thursday, August 23, 2007
Krotko
Jest ok.
Monday, August 20, 2007
Loneliness as a redemtion
I joined Ade and some other people on Friday, we had a few drinks at Noel's and then we went to a party by the river, in Zlute Lazne. It was OK. It was nice with the river right there, we were sitting on the pier chatting. I came back home quite late so Saturday was a lazy day. I went to Vysehrad, where I met a friend of a friend. It was nice. I needed to talk to someone. But that was short and I was too tired to join Ade & co. for a boat party that they planned. And yesterday was another lonely day. I went to church and cleaned the kitchen (finally!) but I was done around 4pm. And I had nothing else to do. I didn't want to go to Vysehrad again. It was too hot for skating and too cold for swimming. I wasn't in a mood for any movie either. It was a bad day.
Fortunately today is a new day. Not that it's much better. I'm still depressed. People are going to karaoke but I don't like it and I'm not in a mood for a big party. But Lida and Andrea are in town so maybe I'll go out somewhere. I don't know myself what I want. (That's not new, should get used to it.)
I need to find me some new friends, see some new faces. But when you're not a student any more, it seems extremely difficult.
I'm such an idiot! I need a brain surgery. Or better heart surgery!
This should a good time, a redemption time! But I'm not able to make use of it without someone to share this time with. Which makes no sense because I was supposed to be alone and enjoy it!
Friday, August 17, 2007
Marzenia
Bywa że nie jestem szczery
Czasem zwyczajnie kłamię
Jestem próżny pazerny
Dbam tylko o swoje cztery litery
Bywam małostkowy
Cyniczny i bezduszny
Osądzam bez litości
Bez serca i miłości
Miewam nieczyste intencje
Łamię własne zasady
Jestem niekonsekwentny
Drażliwy i nieznośny
Nie potrafię słuchać
A sam bez przerwy gadamJ
ak bym istniał tylko ja
A światem rządził szatan
Chciałbym być zawsze niewinny i prawdziwy
Chciałbym być zawsze pełen wiary i nadziei
Tak jak Bolek i Lolek
Tytus, Romek i Atomek
Dzieci z Bullerbyn
Tomek na tropach yeti
Tak jak król Maciuś pierwszy
Asterix i Obelix
Jak załoga G
MacGyver i Pipi
Kocham sie
Nikt tego nie wie, jak ja kocham siebie
O sobie tylko śnie!
Nieważne dziewczyny, nieważne przyczyny
Ja po prostu kocham się
Na nikogo nie czekam, tylko sobie przyrzekam
Z sobą tylko być
Nigdy się nie pokłócę, nigdy się nie porzucę
Nie rozdzieli mnie nic
Nigdy z sobą się nie kłócę, nigdy siebie nie porzucę
Całe noce, całe dnie, ja po prostu kocham się
Całe noce, całe dnie, ja po prostu, ja po prostu kocham się
Każda dziewczyna ma swego chłopaka, a ja tylko siebie
I najlepiej się mam, sam ze sobą na sam
Ze sobą sam na sam
Swoje włosy uczesze, jeszcze raz się pocieszę
Całusa sobie dam!
Nie rozdzieli mnie nic
Tylko z sobą chce być, bo ja tylko siebie mam
Wszyscy udają, że kogoś szukają, znajdują tylko łzy
Jakis czas się kochają, potem się porzucają
Nie umią sami być
A ja jestem sam i dobrze sie mam
O sobie tylko śnie!
Nieważne dziewczyny, nieważne przyczyny
Ja prostu kocham się
Moze kiedys sie uda. W kazdym razie najwyzszy czas sprobowac.
Wednesday, August 15, 2007
Another depressing day
Maybe tonight I'll go out with Andrea. If she'll come back from Plzeň. I dont want to spend another evening alone in the appartment. IT's depressing.
Friday, August 10, 2007
Sokoleč, les, kočka, pes...
Teď Vám něco napíše Liduška:
Hoj! Očekávání je pěkná sviňa! Ale bohužel, jsme v tom všichni až po uši. Někdy je to bohudík docela fajn. Jak již jsem předeslala, mám ráda hosty v domě, i když ten dům není tak úplně můj. Martu strašně pobavilo, když se mě brácha zeptal, jestli dojdu zavřít slepice. Nešla jsem je zavřít. Zítra se ocitneme nedaleko slavného slavníkovského hradiště, kam dovezu všechny zájemce vozem. Alespoň si odpočinu od vína, piva a panáků. Už se musím šetřit, Martičce je přeci jen 25, je v rozpuku. Ale mně už zbývají jen pomakované houstičky. A je to dobře. Vivat všichni upřímní lidé, kteří si nepletou upřímnost se zvracením způsobeným momentální nevolností. Jsem asi taky trochu opilá. Na lásku a na přátelství, Martičko. Jsem zvědavá, jak na tom budou v pondělí Tvoje očekávání...
Thursday, August 09, 2007
Nahoda - nehoda
Dzisiaj juz jest woda w biurze i trzeba pracowac :( na szczescie za chwilke weekend. Chyba jade do Lidy na wioske. Zobaczymy...
Monday, August 06, 2007
Przyjaźń, Miłość i Muzyka
